Kolonie dla dorosłych w Polsce. Dlaczego coraz więcej osób wybiera wakacje jak za dzieciństwa?
Przez wiele lat dorosłość była przedstawiana jako coś, co należy osiągnąć i utrzymać za wszelką cenę. Miała oznaczać powagę, odpowiedzialność, przewidywalność i pewien rodzaj emocjonalnej dyscypliny. Dorosły człowiek powinien wiedzieć, czego chce, powinien mieć uporządkowane życie, stabilną pracę, konkretne plany i coraz mniej czasu na rzeczy, które kiedyś sprawiały czystą, pozbawioną kalkulacji radość. Z czasem nauczyliśmy się traktować beztroskę niemal jak luksus, na który można sobie pozwolić dopiero wtedy, gdy wszystkie obowiązki zostaną wykonane. Problem w tym, że lista obowiązków nigdy się nie kończy. Zawsze pojawia się kolejny rachunek do zapłacenia, kolejna sprawa do załatwienia, kolejny termin, kolejny powód, aby odłożyć odpoczynek na później.
Może właśnie dlatego tak niezwykle działa pomysł powrotu do czegoś, co wielu osobom kojarzy się z czasem dzieciństwa. Nie chodzi przecież wyłącznie o samą formę wyjazdu, ognisko, wspólne zabawy, warsztaty czy wieczorne rozmowy przy muzyce. Za tą pozornie prostą ideą kryje się coś znacznie głębszego. Kryje się tęsknota za chwilą, w której człowiek nie musi wszystkiego kontrolować. Za momentem, kiedy ktoś inny organizuje przestrzeń wokół niego, a on po prostu może być. Bez ciągłego analizowania przyszłości, bez sprawdzania listy zadań, bez poczucia, że każda minuta powinna zostać wykorzystana produktywnie.
Współczesny dorosły człowiek bardzo często żyje w stanie permanentnego napięcia. Nawet odpoczynek bywa planowany, optymalizowany i oceniany. Urlop musi być wyjątkowy, zdjęcia muszą wyglądać dobrze, miejsce musi spełniać oczekiwania, a wolny czas powinien przynieść jak największą wartość. Nawet chwila oddechu została wciągnięta w świat celów, wyników i porównań. W tym wszystkim coraz trudniej znaleźć przestrzeń na zwykłą obecność, na śmiech bez powodu i rozmowę, która nie prowadzi do żadnego konkretnego celu.
Kolonie dla dorosłych wydają się na tym tle niemal dziwnym zjawiskiem. Z jednej strony brzmią jak coś absurdalnego. Dorośli ludzie, często z wieloletnim doświadczeniem życiowym, wracają do formuły kojarzącej się z dziecięcymi wakacjami. Z drugiej strony właśnie ta pozorna sprzeczność może być największą siłą tego fenomenu. Być może nie chodzi o cofanie czasu, lecz o odzyskanie czegoś, co po drodze zostało zagubione.
Dziecko nie zastanawia się, czy wypada się cieszyć. Nie analizuje, czy nowa znajomość ma sens. Nie kalkuluje, czy udział w zabawie przyniesie mu korzyść. Po prostu uczestniczy. Dorosły człowiek przez lata uczy się powściągliwości. Uczy się ukrywać entuzjazm, kontrolować emocje, zachowywać dystans. Wielu ludzi zapomina, jak wygląda spontaniczna radość, ponieważ zbyt długo byli zajęci byciem odpowiedzialnymi.
Najbardziej interesujące w tym zjawisku nie są jednak same atrakcje. Ogniska, wycieczki czy warsztaty są tylko powierzchnią. Pod spodem znajduje się coś znacznie bardziej skomplikowanego: potrzeba kontaktu. Potrzeba bycia zauważonym. Potrzeba przebywania wśród ludzi bez konieczności udowadniania swojej wartości. W świecie, w którym coraz więcej relacji przenosi się do internetu, a samotność może pojawić się nawet w zatłoczonym mieście, zwykła rozmowa z drugim człowiekiem zaczyna mieć zupełnie inną wagę.
Paradoks naszych czasów polega na tym, że nigdy wcześniej nie mieliśmy tylu możliwości kontaktu, a jednocześnie wiele osób nigdy wcześniej nie czuło się tak samotnych. Telefony są pełne powiadomień, media społecznościowe pokazują setki znajomych, a mimo to wieczorami wiele osób zostaje sam na sam z ciszą, której nie potrafi wypełnić żadna aplikacja. Kolonie dla dorosłych odpowiadają na tę ukrytą potrzebę. Tworzą sytuację, w której spotkanie z drugim człowiekiem nie jest przypadkiem podczas szybkiej kawy ani krótką rozmową między obowiązkami. Staje się głównym elementem doświadczenia.
Szczególnie interesujące jest to, że na takie wyjazdy często trafiają osoby w momentach przełomowych. Po zakończeniu związku, zmianie pracy, okresie wypalenia albo po prostu po latach życia według schematu, który przestał dawać satysfakcję. Czasami człowiek nie szuka wielkiej przemiany. Nie chce zaczynać wszystkiego od nowa. Chce jedynie na chwilę znaleźć miejsce, w którym nie będzie musiał być wersją siebie stworzoną na potrzeby codziennego świata.
Można zauważyć pewną ironię. Przez lata dorosłość miała być ucieczką od dzieciństwa. Miała oznaczać wolność od kolonijnych regulaminów, wspólnych posiłków i zaplanowanych zajęć. Tymczasem część dorosłych dobrowolnie wraca właśnie do tych elementów. Nie dlatego, że tęskni za przeszłością w dosłownym znaczeniu. Raczej dlatego, że przypominają one czas, kiedy życie wydawało się prostsze. Kiedy dzień miał wyraźny rytm, ludzie łatwiej nawiązywali znajomości, a radość mogła pojawić się bez specjalnego powodu.
Być może największym sekretem tych wyjazdów jest właśnie możliwość zdjęcia pewnej roli. Na co dzień każdy występuje w wielu przedstawieniach jednocześnie. Jest pracownikiem, rodzicem, partnerem, opiekunem, osobą odpowiedzialną za innych. Każda z tych ról wymaga określonego zachowania. Każda nakłada pewne oczekiwania. Podczas takiego wyjazdu pojawia się rzadka możliwość bycia po prostu człowiekiem, bez całego ciężaru przypisanych funkcji.
To szczególnie ważne w świecie, który coraz częściej wymaga od ludzi ciągłej samowystarczalności. Mamy sami rozwiązywać problemy, sami zarządzać emocjami, sami budować sukces i sami radzić sobie z kryzysami. W tej kulturze przyznanie się do potrzeby opieki bywa odbierane jako słabość. Tymczasem potrzeba, aby ktoś czasem przejął organizację świata, jest jedną z najbardziej naturalnych ludzkich potrzeb.
Kolonie dla dorosłych pokazują coś jeszcze. Być może wcale nie tęsknimy za dzieciństwem jako takim. Tęsknimy za pewnym stanem emocjonalnym. Za poczuciem bezpieczeństwa. Za ciekawością. Za możliwością poznawania nowych ludzi bez obawy, że każda relacja musi mieć określony cel. Za chwilami, w których nie trzeba niczego osiągać, aby zasługiwać na dobre samopoczucie.
Najciekawsze jest to, że osoby wybierające takie wyjazdy często nie uciekają od dorosłości. Przeciwnie. To właśnie doświadczenie dorosłego życia sprawia, że zaczynają dostrzegać wartość rzeczy, które kiedyś wydawały się zwyczajne. Człowiek po wielu latach odpowiedzialności inaczej patrzy na wspólny śmiech, przypadkową rozmowę czy wieczór spędzony bez patrzenia na zegarek.
Może więc fenomen kolonii dla dorosłych nie jest chwilową modą, lecz odbiciem pewnej głębszej zmiany. Świat przyspieszył tak bardzo, że coraz więcej osób zaczyna szukać miejsc, gdzie można na chwilę zwolnić. Nie po to, aby zapomnieć o życiu, ale aby przypomnieć sobie, że życie nie składa się wyłącznie z obowiązków.
Gdzieś pomiędzy ogniskiem, rozmową z nieznajomą osobą i śmiechem podczas wspólnej zabawy pojawia się coś trudnego do opisania. Chwila, w której człowiek przestaje być tym, kim musi być każdego dnia. Na moment wraca do części siebie, którą dawno schował pod warstwą doświadczeń, terminów i oczekiwań. I być może właśnie dlatego tak wiele osób po zakończeniu takiego wyjazdu nie pamięta przede wszystkim atrakcji. Pamięta uczucie, że przez kilka dni świat był trochę prostszy, ludzie trochę bliżsi, a codzienność znajdowała się gdzieś bardzo daleko.



Komentarze
Prześlij komentarz